Kamil Cebulski – wywiad

1 lutego 2012 | Dodane przez: w.labaj | Wywiady
Okrzyknięty przez media „najmłodszym polskim milionerem”, były właściciel firmy ESC Poland kilkunastu sklepów i serwisów internetowych, obecnie rektor uczelni ASBIRO. Jest pomysłodawcą i promotorem konferencji Myśleć jak milionerzy (MJM), prowadzi i organizuje Alternatywne lekcje przedsiębiorczości (ALP), wspiera projekt Millionaire Magazine. Autor książek „Efekt motyla” oraz „Myśleć Jak Milionerzy”.
Kamila Cebulskiego przywitała sala pełna młodych i przedsiębiorczych ludzi. Pokazuje to, jak wiele osób zainteresowanych jest znalezieniem drogi do sukcesu, tak jak udało się to naszemu gościowi. Rozmowę z Kamilem Cebulskim prowadził Bartosz Pawłowski z TVN24.
Opowiedz nam o swoich początkach w biznesie. Jak zaczynałeś?
-Nie pochodzę z bogatej rodziny, pieniędzy zawsze brakowało, więc żeby gdzieś wyjść, trzeba było po prostu kombinować. Miałem wtedy 15 lat, dlatego nigdzie by mnie nie zatrudnili. Zdecydowałem więc, że będę recenzował gry komputerowe. Był to bardzo dobry biznes. Przysyłali mi paczkę gier przed premierą, recenzowałem je, a później sprzedawałem. Robiłem jednak dużo błędów ortograficznych i mnie wyrzucili. Wpadłem więc na inny pomysł. Jeśli sam założę serwis o grach, to nikt mnie nie wyrzuci, a przyślą gry. Zaczęło się to rozwijać, doszły reklamy. Później kupowałem strony internetowe, nagrywałem je na płyty CD i handlowałem, ponieważ połączenie z Internetem było bardzo drogie i ludziom nie opłacało się korzystać z Internetu. Kupiłem też serwis ze ściągami, był to mój pierwszy poważny biznes.
Lepiej skupić się na jednym przedsięwzięciu, czy warto prowadzić wiele firm jednocześnie?
-Uważam, że lepiej prowadzić kilka biznesów jednocześnie. Nie powinny jednak one być ze skrajnie różnych dziedzin. Jeśli np. miałbyś dobrą firmę marketingową, to możesz również zająć się szkoleniami w tym zakresie. Zasada jest taka, że jeśli masz kapitał, wykorzystuj go jak tylko możesz. Korzystaj z okazji.
Jakie cechy charakteru pomogły Ci osiągnąć sukces?
-Myślę, że chciwość. Nie należy mylić tego z pazernością, ponieważ „chciwy” pochodzi od słowa „chcieć”. To właśnie najbardziej pomaga, że zawsze chcę dużo zrobić .
Czy swoimi lekcjami przedsiębiorczości starasz się zmienić podejście młodych ludzi?
-Zdecydowanie nie staram się nic zmieniać. Moim celem jest pomóc osobom, które chcą się rozwijać. Nie zamierzam nikogo namawiać do tego, by zakładał firmę. Nie każdy jest do tego stworzony, jednak niczym złym nie jest pracować u kogoś na etacie i realizować się w ten sposób. To też jest bardzo dobry sposób na zarabianie pieniędzy. W wielu przypadkach sprzedawcy zarabiają więcej niż prezesi.
Jakie są Twoje obecne cele, co planujesz w przyszłości?
-Chciałbym rozwinąć firmę. Uczelnia, którą założyłem 4 lata temu, działa w Polsce bardzo dobrze. Były plany żeby otworzyć firmę w Zambii, a także na Ukrainie i w Rosji. Niestety jednak nie uda się tego zrobić tymczasowo w Rosji i na Ukrainie, bo zamordowali nam wspólnika. Mam jednak nadzieję, że w Afryce wszystko pójdzie dobrze.
Dlaczego w takim razie Zambia?
-Afryka południowa to świetne miejsce dla biznesu. Może Zambia nie jest tak bardzo wolnym krajem jak Botswana, ale jest znacznie bardziej przyjazny niż Polska. Myślę, że za rok, jeśli wszystko się uda, razem z naszym wspólnikiem z Afryki zorganizujemy zbiórkę pieniędzy na szkołę w dniach 3-4 marca. Obecnie stawiamy już budynek szkoły. W Zambii są dużo lepsze warunki, jest większa swoboda w tym, czego możemy nauczać.
Skąd wziął się pomysł na otwarcie szkoły w Polsce?
-Jako młody człowiek zarobiłem trochę pieniędzy i media zaczęły pisać na mój temat. Nauczycielki poprosiły mnie, żebym przyszedł do liceum i opowiedział coś o przedsiębiorczości. Chętnych szkół było coraz więcej, założyłem więc fundację, która wysyłała nie tylko mnie na takie spotkania, ale też inne przedsiębiorcze osoby. Młodzi ludzie z całej Polski zaczęli pisać, że są zainteresowani dalszymi spotkaniami. Zapraszałem ich więc na weekend do Warszawy i organizowałem znajomych przedsiębiorców. Na spotkania przyjeżdżało coraz więcej osób, postanowiłem więc otworzyć szkołę.
Ile kosztuje semestr nauki w Twojej szkole?
-Mamy dwa główne kursy: podstawowy, dla osób które jeszcze nie mają działalności gospodarczej lub dopiero zaczynają, kosztuje on 1800zł, trwa 8 weekendów. Prowadzimy również MBA, czyli studia podyplomowe, które trwają dwa lata, razem 24 weekendy. Dla osób, które ukończyły kurs podstawowy kosztują 8 900zł, natomiast dla pozostałych 11 900zł.
Słyszałem, że aktywnie uczestniczysz w zwalczaniu nadużyć , które pojawiają się w polskim biznesie. Dlaczego tak się tym przejmujesz i angażujesz w walkę z takimi przypadkami?
-Na pewno sam nie chciałbym tak skończyć, jest to również dobry sposób promocji mojej szkoły. Uważam, że dużo się mówi o szkoleniach np. z cashflow, zarządzania czasem i tym podobnych, jednak nikt nie wspomina o warsztacie z prowadzenia biznesu. Sam chętnie poszedłbym na szkolenie, na którym uczą jak zorganizować sekretariat. Jeżeli firma ma być rzetelna, musi oferować nie tylko solidne produkty, ale także dobrze prowadzić biuro. Powinno organizować się warsztaty pokazujące jak prowadzić przedsiębiorstwo, tak by uniknąć problemów z urzędami i nieuczciwymi przedsiębiorcami.
Czy możesz w takim razie przytoczyć kilka najbardziej bulwersujących sytuacji?
-Opowiem o zajściu, w którym sam uczestniczyłem. Odbywała się licytacja taśmy produkcyjnej Malmy, można było kupić sprzęt za 5% wartości, więc pojechałem. Byłem tam z moimi kolegami. Był tam też pewien Włoch, nazywał się Giorgio Cozzolino.
Licytacja nie odbyła się ze względów proceduralnych, ponieważ istnieje zapis, że jeśli klient zażyczy sobie obejrzeć dany przedmiot, musi mu on zostać przedstawiony. Nie miałem książeczki sanepidowskiej, więc nie mogłem wejść na zakład produkcyjny, przez co licytacja się nie odbyła. Wychodząc z zakładu dostałem telefon od pracowników, żebym wrócił.
Okazało się, że Włoch, który przyszedł na aukcję, wyjął tasak i siekierę, wyłamał drzwi do hali i zniszczył linię produkcyjną, odgrażając się po włosku. Ochrona nie mogła go obezwładnić, przyjechała policja, mężczyznę odwieźli na sygnale, jednak po godzinie wypuścili, ponieważ nikt nie złożył zawiadomienia o przestępstwie. Jak się później dowiedzieliśmy Giorgio Cozzolino miał układy z syndykiem masy upadłościowej, który najprawdopodobniej obiecał mu linię produkcyjną za grosze. Jak inaczej zinterpretować zdjęcia umieszczone przez niego na facebooku z przyjęcia, gdzie razem z syndykiem bawią się wyśmienicie. Ten Włoch był wcześniej, przez około miesiąc, prezesem Malmy.
Zaraz po tym jak nim został, podpisał umowę na wydzierżawienie całego zakładu Malmy, 6 hektarów hal w centrum Wrocławia za zaledwie 3000zł miesięcznie, po czym usiłował zwolnić wszystkich pracowników. Przekroczył swoje uprawnienia, ponieważ działania te były niezgodne z prawem, przez co firma Malma Pasta przestała istnieć. Na jej miejsce pojawiła się firma Malma Trading.
Miesiąc po tym jego syn został zatrudniony jako wysoki stopniem urzędnik w banku Uni Credit, czyli właściciela Pekao, z którym Malma ma poważny spór sądowy. Dużo złych rzeczy się dzieje, a wszystko to prowadzi do banku Pekao S.A. oraz do jego ówczesnego prezesa Jana Krzysztofa Bieleckiego. Takich historii jest dużo, zainteresowanych odsyłam do mnie na bloga-http://www.kamilcebulski.pl/ , do wpisu Biznes po Polsku.
Co zamierzasz z tym zrobić dalej? Czy powinno powstać jakieś stowarzyszenie, czy jest to niepotrzebne?
-Myślę że jest to bardzo potrzebne, ale niestety mam tylko 24 godziny. Uważam, że powinno powstać organizacja, która pomaga prześladowanym przedsiębiorcom, oferując na przykład wsparcie rodzinie. Podam przykład Lecha Jeziornego. Jego córce, która w tym dniu miała zdawać maturę, policja nie pozwoliła wyjść, kiedy przyszli przeszukiwać dom.
Może krótko przestawisz historię Lecha Jeziornego? Jego historia rozegrała się właśnie w Krakowie.
-W miejscu, gdzie obecnie znajduje się Galeria Kazimierz, były największe i najnowocześniejsze zakłady mięsne w Polsce, pracowało tam około 300 osób. Ponieważ jest to centrum Krakowa, a przedsiębiorstwo nie miało pieniędzy na restrukturyzację, postanowiono, że wybudują halę na obrzeżach Krakowa, gdzie jest tanio, a miejsce w którym jest galeria sprzedadzą drogo, dzięki czemu będą pieniądze na wybudowanie zakładu i kupno nowych maszyn.
Plan był dobry, więc zaczęli go realizować. W tym celu trzeba było utworzyć kilka spółek, jednakże komuś się firma spodobała i urzędnik państwowy podważył umowę najmu. W efekcie znajomy naczelnika urzędu skarbowego zasiadł w radzie nadzorczej, wyrzucił zarząd, postanowiono sprzedać firmę komuś innemu, a Lech Jeziorny trafił do aresztu na 9 miesięcy. Po raz pierwszy był przesłuchiwany dopiero po 3 miesiącach, przez ten okres nie mógł kontaktować się z rodziną, a firma w tym czasie upadła. Lech został uniewinniony ze wszystkich zarzutów, naczelnik skarbówki jest na zasłużonej emeryturze, a prokurator awansował.
Podobno kręcisz film poruszający problemy, o których mówimy?
-Tak, obecnie tworzymy film o prześladowanych przedsiębiorcach. Można go będzie obejrzeć w Internecie na stronie http://biurwoland.pl/. Film będzie trwał około 90 minut i ma być tłumaczony na język niemiecki oraz angielski. Planujemy także opublikować około 30 godzin zebranych materiałów.

Okrzyknięty przez media „najmłodszym polskim milionerem”, były właściciel firmy ESC Poland kilkunastu sklepów i serwisów internetowych, obecnie rektor uczelni ASBIRO. Jest pomysłodawcą i promotorem konferencji Myśleć jak milionerzy (MJM), prowadzi i organizuje Alternatywne lekcje przedsiębiorczości (ALP), wspiera projekt Millionaire Magazine. Autor książek „Efekt motyla” oraz „Myśleć Jak Milionerzy”.

Kamila Cebulskiego przywitała sala pełna młodych i przedsiębiorczych ludzi. Pokazuje to, jak wiele osób zainteresowanych jest znalezieniem drogi do sukcesu, tak jak udało się to naszemu gościowi. Rozmowę z Kamilem Cebulskim prowadził Bartosz Pawłowski z TVN24.

Kamil Cebulski

Opowiedz nam o swoich początkach w biznesie. Jak zaczynałeś?

-Nie pochodzę z bogatej rodziny, pieniędzy zawsze brakowało, więc żeby gdzieś wyjść, trzeba było po prostu kombinować. Miałem wtedy 15 lat, dlatego nigdzie by mnie nie zatrudnili. Zdecydowałem więc, że będę recenzował gry komputerowe. Był to bardzo dobry biznes. Przysyłali mi paczkę gier przed premierą, recenzowałem je, a później sprzedawałem. Robiłem jednak dużo błędów ortograficznych i mnie wyrzucili. Wpadłem więc na inny pomysł. Jeśli sam założę serwis o grach, to nikt mnie nie wyrzuci, a przyślą gry. Zaczęło się to rozwijać, doszły reklamy. Później kupowałem strony internetowe, nagrywałem je na płyty CD i handlowałem, ponieważ połączenie z Internetem było bardzo drogie i ludziom nie opłacało się korzystać z Internetu. Kupiłem też serwis ze ściągami, był to mój pierwszy poważny biznes.

Lepiej skupić się na jednym przedsięwzięciu, czy warto prowadzić wiele firm jednocześnie?

-Uważam, że lepiej prowadzić kilka biznesów jednocześnie. Nie powinny jednak one być ze skrajnie różnych dziedzin. Jeśli np. miałbyś dobrą firmę marketingową, to możesz również zająć się szkoleniami w tym zakresie. Zasada jest taka, że jeśli masz kapitał, wykorzystuj go jak tylko możesz. Korzystaj z okazji.

Jakie cechy charakteru pomogły Ci osiągnąć sukces?

-Myślę, że chciwość. Nie należy mylić tego z pazernością, ponieważ „chciwy” pochodzi od słowa „chcieć”. To właśnie najbardziej pomaga, że zawsze chcę dużo zrobić .

Czy swoimi lekcjami przedsiębiorczości starasz się zmienić podejście młodych ludzi?

-Zdecydowanie nie staram się nic zmieniać. Moim celem jest pomóc osobom, które chcą się rozwijać. Nie zamierzam nikogo namawiać do tego, by zakładał firmę. Nie każdy jest do tego stworzony, jednak niczym złym nie jest pracować u kogoś na etacie i realizować się w ten sposób. To też jest bardzo dobry sposób na zarabianie pieniędzy. W wielu przypadkach sprzedawcy zarabiają więcej niż prezesi.

Jakie są Twoje obecne cele, co planujesz w przyszłości?

-Chciałbym rozwinąć firmę. Uczelnia, którą założyłem 4 lata temu, działa w Polsce bardzo dobrze. Były plany żeby otworzyć firmę w Zambii, a także na Ukrainie i w Rosji. Niestety jednak nie uda się tego zrobić tymczasowo w Rosji i na Ukrainie, bo zamordowali nam wspólnika. Mam jednak nadzieję, że w Afryce wszystko pójdzie dobrze.

Dlaczego w takim razie Zambia?

-Afryka południowa to świetne miejsce dla biznesu. Może Zambia nie jest tak bardzo wolnym krajem jak Botswana, ale jest znacznie bardziej przyjazny niż Polska. Myślę, że za rok, jeśli wszystko się uda, razem z naszym wspólnikiem z Afryki zorganizujemy zbiórkę pieniędzy na szkołę w dniach 3-4 marca. Obecnie stawiamy już budynek szkoły. W Zambii są dużo lepsze warunki, jest większa swoboda w tym, czego możemy nauczać.

Skąd wziął się pomysł na otwarcie szkoły w Polsce?

-Jako młody człowiek zarobiłem trochę pieniędzy i media zaczęły pisać na mój temat. Nauczycielki poprosiły mnie, żebym przyszedł do liceum i opowiedział coś o przedsiębiorczości. Chętnych szkół było coraz więcej, założyłem więc fundację, która wysyłała nie tylko mnie na takie spotkania, ale też inne przedsiębiorcze osoby. Młodzi ludzie z całej Polski zaczęli pisać, że są zainteresowani dalszymi spotkaniami. Zapraszałem ich więc na weekend do Warszawy i organizowałem znajomych przedsiębiorców. Na spotkania przyjeżdżało coraz więcej osób, postanowiłem więc otworzyć szkołę.

Ile kosztuje semestr nauki w Twojej szkole?

-Mamy dwa główne kursy: podstawowy, dla osób które jeszcze nie mają działalności gospodarczej lub dopiero zaczynają, kosztuje on 1800zł, trwa 8 weekendów. Prowadzimy również MBA, czyli studia podyplomowe, które trwają dwa lata, razem 24 weekendy. Dla osób, które ukończyły kurs podstawowy kosztują 8 900zł, natomiast dla pozostałych 11 900zł.

Słyszałem, że aktywnie uczestniczysz w zwalczaniu nadużyć , które pojawiają się w polskim biznesie. Dlaczego tak się tym przejmujesz i angażujesz w walkę z takimi przypadkami?

-Na pewno sam nie chciałbym tak skończyć, jest to również dobry sposób promocji mojej szkoły. Uważam, że dużo się mówi o szkoleniach np. z cashflow, zarządzania czasem i tym podobnych, jednak nikt nie wspomina o warsztacie z prowadzenia biznesu. Sam chętnie poszedłbym na szkolenie, na którym uczą jak zorganizować sekretariat. Jeżeli firma ma być rzetelna, musi oferować nie tylko solidne produkty, ale także dobrze prowadzić biuro. Powinno organizować się warsztaty pokazujące jak prowadzić przedsiębiorstwo, tak by uniknąć problemów z urzędami i nieuczciwymi przedsiębiorcami.

Czy możesz w takim razie przytoczyć kilka najbardziej bulwersujących sytuacji?

-Opowiem o zajściu, w którym sam uczestniczyłem. Odbywała się licytacja taśmy produkcyjnej Malmy, można było kupić sprzęt za 5% wartości, więc pojechałem. Byłem tam z moimi kolegami. Był tam też pewien Włoch, nazywał się Giorgio Cozzolino.

Licytacja nie odbyła się ze względów proceduralnych, ponieważ istnieje zapis, że jeśli klient zażyczy sobie obejrzeć dany przedmiot, musi mu on zostać przedstawiony. Nie miałem książeczki sanepidowskiej, więc nie mogłem wejść na zakład produkcyjny, przez co licytacja się nie odbyła. Wychodząc z zakładu dostałem telefon od pracowników, żebym wrócił.

Okazało się, że Włoch, który przyszedł na aukcję, wyjął tasak i siekierę, wyłamał drzwi do hali i zniszczył linię produkcyjną, odgrażając się po włosku. Ochrona nie mogła go obezwładnić, przyjechała policja, mężczyznę odwieźli na sygnale, jednak po godzinie wypuścili, ponieważ nikt nie złożył zawiadomienia o przestępstwie. Jak się później dowiedzieliśmy Giorgio Cozzolino miał układy z syndykiem masy upadłościowej, który najprawdopodobniej obiecał mu linię produkcyjną za grosze. Jak inaczej zinterpretować zdjęcia umieszczone przez niego na facebooku z przyjęcia, gdzie razem z syndykiem bawią się wyśmienicie. Ten Włoch był wcześniej, przez około miesiąc, prezesem Malmy.

Zaraz po tym jak nim został, podpisał umowę na wydzierżawienie całego zakładu Malmy, 6 hektarów hal w centrum Wrocławia za zaledwie 3000zł miesięcznie, po czym usiłował zwolnić wszystkich pracowników. Przekroczył swoje uprawnienia, ponieważ działania te były niezgodne z prawem, przez co firma Malma Pasta przestała istnieć. Na jej miejsce pojawiła się firma Malma Trading.

Miesiąc po tym jego syn został zatrudniony jako wysoki stopniem urzędnik w banku Uni Credit, czyli właściciela Pekao, z którym Malma ma poważny spór sądowy. Dużo złych rzeczy się dzieje, a wszystko to prowadzi do banku Pekao S.A. oraz do jego ówczesnego prezesa Jana Krzysztofa Bieleckiego. Takich historii jest dużo, zainteresowanych odsyłam do mnie na bloga-http://www.kamilcebulski.pl/ , do wpisu Biznes po Polsku.

Co zamierzasz z tym zrobić dalej? Czy powinno powstać jakieś stowarzyszenie, czy jest to niepotrzebne?

-Myślę że jest to bardzo potrzebne, ale niestety mam tylko 24 godziny. Uważam, że powinno powstać organizacja, która pomaga prześladowanym przedsiębiorcom, oferując na przykład wsparcie rodzinie. Podam przykład Lecha Jeziornego. Jego córce, która w tym dniu miała zdawać maturę, policja nie pozwoliła wyjść, kiedy przyszli przeszukiwać dom.

Może krótko przestawisz historię Lecha Jeziornego? Jego historia rozegrała się właśnie w Krakowie.

-W miejscu, gdzie obecnie znajduje się Galeria Kazimierz, były największe i najnowocześniejsze zakłady mięsne w Polsce, pracowało tam około 300 osób. Ponieważ jest to centrum Krakowa, a przedsiębiorstwo nie miało pieniędzy na restrukturyzację, postanowiono, że wybudują halę na obrzeżach Krakowa, gdzie jest tanio, a miejsce w którym jest galeria sprzedadzą drogo, dzięki czemu będą pieniądze na wybudowanie zakładu i kupno nowych maszyn.

Plan był dobry, więc zaczęli go realizować. W tym celu trzeba było utworzyć kilka spółek, jednakże komuś się firma spodobała i urzędnik państwowy podważył umowę najmu. W efekcie znajomy naczelnika urzędu skarbowego zasiadł w radzie nadzorczej, wyrzucił zarząd, postanowiono sprzedać firmę komuś innemu, a Lech Jeziorny trafił do aresztu na 9 miesięcy. Po raz pierwszy był przesłuchiwany dopiero po 3 miesiącach, przez ten okres nie mógł kontaktować się z rodziną, a firma w tym czasie upadła. Lech został uniewinniony ze wszystkich zarzutów, naczelnik skarbówki jest na zasłużonej emeryturze, a prokurator awansował.

Podobno kręcisz film poruszający problemy, o których mówimy?

-Tak, obecnie tworzymy film o prześladowanych przedsiębiorcach. Można go będzie obejrzeć w Internecie na stronie http://biurwoland.pl/. Film będzie trwał około 90 minut i ma być tłumaczony na język niemiecki oraz angielski. Planujemy także opublikować około 30 godzin zebranych materiałów.

Spotkanie z Kamilem Cebulskim

Spotkanie z Kamilem Cebulskim

FacebookGoogle GmailWykopShare

Leave Comment